W kleszczach algorytmów. Dezinformacja na Facebooku, TikToku i YouTubie

fot. Adobe Stock

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Według raportu „Nastolatki 3.0” najczęściej odwiedzanym przez młodych ludzi serwisem jest obecnie YouTube, na którym filmy ogląda aż 87,8 proc. osób. Prawie dorównuje mu Facebook – 86,7 proc. Na trzecim miejscu znajduje się Instagram (68,1 proc.). Zauważalny i istotny dla młodego pokolenia stał się również TikTok.

Co istotne, według raportu Krytyczny Umysł, aż dla 79,9 proc. młodych ludzi media społecznościowe są głównym źródłem informacji. Jednak to właśnie tutaj mogą się natknąć na dezinformacyjne treści.

Pomimo że większość młodych osób spotkała się z pojęciem „fake news”, to wciąż nie wszyscy zastanawiają się nad rzetelnością czytanych treści. Co piąty uczeń w żaden sposób nie weryfikuje konsumowanych informacji.

Problem nie leży wyłącznie w nawykach młodych osób, ale także w samej konstrukcji mediów społecznościowych oraz stojących za nimi algorytmach. Są to programy komputerowe decydujące o treściach, które są nam wyświetlane. Ich zadaniem jest śledzenie interakcji podejmowanych przez użytkownika (np. polubionych treści, obejrzanych filmików, napisanych komentarzy, udostępnionych postów) i na ich podstawie przewidywanie, jakie kolejne treści mogą zainteresować odbiorcę.

Głównym celem algorytmu nie jest dostarczanie materiałów jak najlepszych pod względem jakości, lecz takich, które spowodują, że odbiorca będzie przebywał możliwie najdłużej na platformie. W opcjach każdego medium społecznościowego da się ograniczyć przekazywane przez nas dane oraz personalizację treści – warto skorzystać z tej możliwości, jeśli cenimy sobie prywatność.

O ryzykach i nadużyciach związanych z algorytmami może świadczyć ujawniony w 2014 roku eksperyment, w którym Facebook manipulował emocjami swoich użytkowników, jak również afera związana z firmą Cambridge Analytica, która wykorzystała dane do tworzenia psychologicznych profili użytkowników i kierowała do nich odpowiednio dopasowane wiadomości, także polityczne i dezinformujące.

W 2021 roku – dzięki Francis Haugen, sygnalistce i byłej pracowniczce Facebooka – doszło do ujawnienia wielu wewnętrznych dokumentów tego cyfrowego giganta. Wynika z nich, że władze firmy były świadome negatywnych skutków Instagrama na zdrowie psychiczne młodych osób, jak również tego, że Facebook nasila polaryzację oraz rozłamy w społeczeństwie. Więcej na ten temat możesz przeczytać w artykule przygotowanym przez zespół Demagoga.

Problematyczny pozostaje również YouTube. Bardzo często w tym serwisie publikowane są filmy zawierające dezinformacyjne treści, np. dotyczące pandemii COVID-19, które później użytkownicy udostępniają w innych mediach społecznościowych. YouTube stara się podejmować kroki przeciwdziałające temu problemowi, m.in. poprzez moderację materiałów oraz wyłączanie możliwości zarabiania kanałom publikującym filmy z niepożądanymi treściami.

Nieprawdziwe i szkodliwe informacje można napotkać także na TikToku. Według badania przeprowadzonego przez The Wall Street Journal algorytm tej aplikacji jest w stanie sprofilować nowego użytkownika już w 40 minut i zacząć podsuwanie mu filmów, które „wciągną go” na dłużej.

Nie jest przy tym istotna jakość tych materiałów – osobie, która raz natknie się na fałszywe informacje lub filmy o negatywnym nacechowaniu emocjonalnym i wejdzie z nimi w interakcję, będzie ich podsuwanych o wiele więcej.

Nie zawsze wchodzimy w interakcję z ludźmi mającymi dobre intencje – część internautów umyślnie rozpowszechnia dezinformację. Mogą to nawet nie być prawdziwe osoby, lecz boty komputerowe. Wpływowe osoby, czyli influencerzy, również mogą publikować fałszywe materiały, a z powodu ich wysokich zasięgów i popularności w Internecie są one udostępniane przez kolejnych użytkowników.

Co istotne, za aż 65 proc. dezinformacji dotyczącej pandemii COVID-19 jest odpowiedzialnych jedynie 12 popularnych kont.

Pamiętajmy o społecznej odpowiedzialności za treści, które publikujemy w Internecie, ponieważ my sami możemy – świadomie lub nie – udostępniać fake newsy. Według badań nawet do 59 proc. publikacji w mediach społecznościowych jest udostępnianych przez osoby, które nawet ich nie przeczytały.

Warto poruszyć ten temat podczas zajęć z uczniami, np. poprzez dyskusję, omówienie ryzyka związanego z personalizacją treści, wspólne obejrzenie filmu o algorytmach czy „grę” w weryfikowanie rzeczy publikowanych przez znane osoby (podobnie jak funkcjonują popularne na YouTubie kanały commentary, np. Dramcia lub REVO).

Zachęcamy do obejrzenia zapisu webinaru poświęconego konsumpcji informacji:

Zapraszamy do korzystania z materiałów edukacyjnych Akademii Fact-Checkingu dostępnych na stronie platforma.demagog.org.pl.

 

Notka o autorze: Piotr Litwin. Analityk Stowarzyszenia Demagog. Student kognitywistki na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie zainteresowany jest głównie psychologią polityki oraz epistemologią.

 

Jesteśmy na facebooku

fb
Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Ostatnie komentarze

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie