Problem z motywacją, czyli jak wymusić efektywną naukę

Narzędzia
Typografia
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times

Na prowadzonych przeze mnie seminariach często pojawia się problem motywacji, a raczej jej braku. Zdaniem nauczycieli, uczniowie mają coraz mniej chęci do pracy, ograniczają się do niezbędnego minimum, często naukę jedynie pozorują. Trudno zachęcić ich nawet do udziału w bardzo ciekawych projektach. Taka postawa sprawia, że praca w szkole przestaje dawać jakąkolwiek satysfakcję. Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego szkoła dla coraz większej grupy dzieci i młodzieży przestała być atrakcyjną ofertą? Dlaczego coraz więcej uczniów twierdzi, że w szkole się nudzi?PHOTO: SXC

Próbą odpowiedzi na to pytanie jest badanie ROSE. „Uczniowie o wysokim poziomie HDI i tym samym wysokim poziomie kształcenia formalnego (między innymi z krajów skandynawskich, Islandii, a poza Europą Japonii) zachowują zainteresowanie różnymi tematami naukowymi, ale cechuje ich sceptyczny stosunek do nauki, jako przedmiotu nauczanego w szkole, także do roli, jaką nauka i technika odgrywa w rozwoju społecznym i cywilizacyjnym.” (cyt. za Robert Firmhofer, W szkole czy poza szkołą: jak się uczymy w epoce postindustrialnej, w: Jak wykorzystać potencjał edukacji pozaszkolnej w Polsce, wyd. Przez IBnGR, Gdańsk, 2011, inf. o badaniu ROSE: http://www.ils.uio.no/english/rose/). Oznacza to, że mocno sformalizowane formy nauczania, połączone z ciągłym weryfikowaniem i certyfikowaniem, wywołują negatywną postawę młodych ludzi, stwierdza Robert Firmhofer.

Wnioski do jakich doszli norwescy badacze przeprowadzający badanie ROSE, potwierdzają badacze mózgu. Wracając wczoraj pociągiem z Warszawy czytałam książkę niemieckiego neurobiologa Geralda Hüthera pod wiele mówiącym tytułem: „Czym jesteśmy i czym moglibyśmy być?” (tytuł oryginału: „Was wir sind und was wir sein können”). Autor stara się dać odpowiedź na pytanie, co powinniśmy robić, by pełniej wykorzystać potencjał, jaki daje nam natura. Wiele miejsca poświęca przy tym możliwościom zewnętrznego sterowania, szczególnie w odniesieniu do dzieci i młodzieży. Co ciekawe, zdaniem Hüthera, to nie środowisko, w którym wyrasta młody człowiek, ma największy wpływ na strukturę jego mózgu, ale jego subiektywny odbiór. Wyjaśnia to, dlaczego rodzice, opiekunowie, wychowawcy czy nauczyciele, nie potrafią ukształtować powierzonych ich opiece młodych osób na własną modłę. Na strukturę mózgu największy wpływ ma bowiem to, co jest dla dziecka, czy młodego człowieka istotne z jego subiektywnego punktu widzenia. Dlatego proces dojrzewania mózgu określa się jako Autopoiesis (samotworzenie), a nie Xenopoiesis (zewnętrznie sterowane tworzenie). Fakt, iż dorośli nie mogą formować dzieci według własnych wyobrażań i życzeń ma zdaniem Hüthera fundamentalne znaczenie dla systemu edukacji. Autor wzywa do zmian i pyta, dlaczego wciąż musimy podążać tą samą drogą? Dlaczego nie zmienimy tego, co już od dawna przestało spełniać nasze oczekiwania?

Dzięki metodom neuroobrazowania wiadomo, że mózg nie jest organem zewnątrzsterownym i jedynie z dużymi oporami poddaje się naciskom. Za to dzieci chętnie podążają za osobami, którym ufają, i które uznają za autorytety. Ich zachęty i insiracje często wyzwalają motywację wewnętrzną i inicjują proces efektywnej nauki. Za to wszelkie próby wymuszenia określonych zachowań są mało efektywne. Zdaniem Geralda Hüthera wielu rodziców, wychowawców i osób należących do kadry kierowniczej wciąż jeszcze wchodzi w rolę treserów i wierzy, że tym sposobem uda się narzucić innym własne cele. Aby to się udało, potrzebne są „wciąż nowe mechanizmy, reguły, systemy kontrolne, coraz większy nacisk z zewnątrz.”  Wszystko to zdaniem niemieckiego neurobiologa może działać, ale jedynie na krótką metę. Osoby żyjące w takim systemie robią to, czego się od nich oczekuję, o ile wciąż poddawane są kontroli. Jednocześnie wykształca się u nich negatywne nastawienie, do tego, co robią. Ciągłe kontrole i weryfikacje zapisane zostają w ich mózgach razem z informacjami koniecznymi do wykonywania pracy, a ta zaczyna być postrzegana jako niechciany, narzucony obowiązek. W długiej perspektywie systemy oparte na zewnętrznym przymusie są ślepą uliczką. Koszty wymuszania pożądanych zachowań są coraz większe, a efekty wciąż niezadowalające.

Spostrzeżenia Geralda Hüthera potwierdzają wnioski płynące z badania ROSE, a także obecne problemy polskiej edukacji. Choć w systemy pomiaru inwestujemy wciąż więcej pieniędzy, to jednak efekty nauczania są zadowalające jedynie dla osób ów pomiar przeprowadzających. W szkołach sytuacja staje się krytyczna. Nauka w obecnej formule nie jest ani przyjemna, ani efektywna. Można wyciągnąć z tego dwa wnioski:

  1. uczniowie nie chcą się uczyć, dlatego musimy robić jeszcze więcej testów, częściej i gruntowniej kontrolować efektywność nauczania,
  2. trzeba zmienić szkoły i stworzyć środowisko, w którym uczniom będzie się chciało uczyć.

Zdaniem neurobiologów, nasze mózgi zostały stworzone do tego, aby się uczyć, niczego nie robią lepiej, ale potrzebują do tego odpowiedniego środowiska. Źle zorganizowane niszczy mechanizmy, w które wszystkich ludzi wyposażyła natura. Czas byśmy zrozumieli, że obecny model jest kontraproduktywny i marnuje potencjał, z jakim dzieci przychodzą do szkoły. Zamiast inwestować środki w wyrafinowane metody pomiaru, lepiej wydać je na odkrzesłowienie uczniów, stworzenie pracowni i dobre wyposażenie sal.

Warto uwierzyć neurobiologom dowodzącym, że ludzie najlepiej pracują wtedy, gdy robią coś z własnej woli. Uczenia się nie trzeba wymuszać, bo ludzie z natury chcą się uczyć. Wymuszanie powoduje jednak, że nauka zaczyna być postrzegana jako narzucony przez innych, przykry obowiązek.

Notka o autorce: Marzena Żylińska jest wykładowcą metodyki w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu i w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we WrocławiuZajmuje się też wykorzystaniem nowych technologii w nauczaniu. Prowadzi seminaria dla nauczycieli, współorganizuje europejski projekt "Zmieniająca się szkoła". Autorka książki "Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych". W przygotowaniu jest jej nowa książka "Neurodydaktyka, czyli nauczanie przyjazne mózgowi". Prowadzi swój blog w partnerskiej dla Edunews.pl platformie blogowej Oś Świata pod adresem http://osswiata.nq.pl/zylinska/.

Jesteśmy na facebooku

fb
Edunews.pl oferuje cotygodniowy, bezpłatny (zawsze) serwis wiadomości ze świata edukacji. Zapisz się:
captcha 
I agree with the Regulamin

Ostatnie komentarze

  • Written by Robert Raczyński
    Ciekawości nie daje sie raczej oddzielić od zebranych doświadczeń, więc oczekiwanie, że ktoś ich poz...
  • Written by Lech
    Ciekawe, znowu się z Panem zgadzam, tzn. mam podobne obserwacje. Ciekawość uczniów, którzy przychodz...
  • Written by Robert Raczyński
    "Widzi" Pan i nie wyciąga wniosków... Naprawdę nie dostrzega Pan różnicy między sprawdzianem dla ośm...
  • Written by Ppp
    Widzę, że jest Pani nauczycielką WCZESNOSZKOLNĄ. Tym czasem na studiach miałem profesora, który twie...
  • Written by Robert Raczyński
    Współczesność sprzyja odzwyczajaniu ludzi od narracji oraz potrzeby pełniejszej wypowiedzi, argument...

E-booki dla nauczycieli

Polecamy dwa e-booki dydaktyczne z serii Think!
Metoda Webquest - poradnik dla nauczycieli
Technologie są dla dzieci - e-poradnik dla nauczycieli wczesnoszkolnych z dziesiątkami podpowiedzi, jak używać technologii w klasie